Ogromna szkoda, że te zabawki nie są wdrożone do produkcji i że są tylko przedmiotami o których czasem sobie ktoś przypomni. Ostatnio chyba było to w roku 2008 kiedy to przy okazji wystawy w Muzeum Narodowym zostały pokazane na kilku blogach dzięki czemu człowiek może się dowiedzieć o takich wspaniałych rzeczach. Jestem zachwycona osiołkiem projektu Anny Narzymskiej – Praussowej i miasteczkiem zaprojektowanym przez Halinę Jastrzębowską. Obie zabawki powstały na przełomie lat 40 i 50 i aż nie mogę się nadziwić kolorystyce, wzorom i formom a także materiałom z jakich zostały zrobione(filc, drewno). Czy naprawdę nie można tych rzeczy wprowadzić do produkcji i czy musimy szukać Bóg wie czego i Bóg wie gdzie jeżeli mamy cos pod nosem? No tak dość naiwne są te pytania ale fenomenalne są te rzeczy i TAKIE PIĘKNE!
Przyjemność oglądania tych zdjęć a także trochę „złości” dzięki Design Girl, która umieściła więcej tych niepowtarzalnych zabawek na swoim blogu. Natomiast o samej wystawie przeczytać można tutaj.














Witam,
ależ takie zabawki są.
Wystawa była chyba już jakiś czas temu i od tego czasu wiele się w tym temacie zmieniło w Polsce. Trzeba tylko troszkę poszukać a znaleźć można na prawdę super zabawki z filcu, szyte, szydełkowane czy drewniane zabawki, których jest na prawdę mnóstwo teraz wszędzie.
Nie, nie ma ich mnóstwo. Mnóstwo to jest tandety i byle jakości ale takich zabawek jak te na zdjęciach, w Polsce jest nie wiele. Nie ma takiego miasteczka i nie ma takiej kolorystyki, nie ma takiej lekkości i wyczucia. Natomiast coraz częściej znajduje się rzeczywiście ładne rzeczy z filcu i niekoniecznie tylko dla dzieci:). Pozdrawiam serdecznie
Całkowicie zgadzam się z Agnieszką. Pozdrawiam.