czwartek, 28 stycznia 2010

Dlaczego nie?

Kiedyś znalazłam na stronie ELLE DECORATION i włożyłam do „skarbca”. Pierwsze zdjęcie jest tak pozytywne i radosne, że nawet największy mruk się uśmiechnie. A drugie, wpasowało mi się w dzisiejszą aurę☺




środa, 27 stycznia 2010

Pokój

Jeszcze raz, chociaż na chwilę muszę Was zabrać na bloga Petits Bonheurs. Wiem, że przyzwyczaiłam wszystkich do jasnych przestrzeni ale czasem jestem pod wrażeniem zupełnie innych klimatów, niezależnie od tego czy sama bym chciała je mieć w swoim domu. Pokój syna autorki bloga, dość mocno kojarzy mi się ze szkołą, nawet się zastanawiałam czy oni przypadkiem nie mieszkają w budynku po szkole bo wszędzie jest tak trochę surowo i zachowawczo. I jeszcze tak, jakby czas się tam zatrzymał, nie wiem lata 60, może wcześniej. Ten pokój jest taki mało realny, mało przytulny a jednak przyciąga. Nie zachwyca od pierwszego wejrzenia, nawet mogłabym powiedzieć, że odbieram go negatywnie, ale wracam do niego co trochę i zastanawiam się nad tym co widzę. W pewnym sensie jestem zafascynowana i trudno mi odpowiedzieć sobie samej dlaczego?



niedziela, 24 stycznia 2010

MUJI

Latając za niezbędnym elementem garderoby moich dziewczyn, zauważyłam napis MUJI. Aż podskoczyłam z radości, bo wiele lat temu ścieżki zawiodły mnie na kilka lat do Japonii gdzie z wielką przyjemnością udawałam się do tego sklepu. Wszystkie produkty były białe, czarne, brązowe albo transparentne. Nie pamiętam już dokładnie o co chodziło w koncepcji, ale zdaje się, że założeniem było nie promowanie marki ale produktów o czystej formie, prostych, skromnych i nieskomplikowanych wzorach. Podobno dla Muji projektują różne bardzo znane marki ale są odarte ze swoich nazw i otoczki jaką za sobą niosą. W ten sposób Muji pokazuje, że ważne jest projektowanie, rozwiązanie i sam produkt jego estetyka i wykonanie a nie marka. W swojej ofercie mają bardzo bogaty wybór od kosmetyków, ubrań po meble i artykuły AGD, jednak dziś chciałabym zwrócić Waszą uwagę na zabawki dla dzieciaków, bo jak dla mnie są po prostu świetne.





sobota, 23 stycznia 2010

Francuski szyk

Świetne zdjęcia i kolory, zabawa i indywidualne podejście do mody dziecięcej. Klasyka, surowe formy złamane jednak kolorowym akcentem. Spójrzcie na trzewiki, lata 20 XIX wieku?, ciekawe kim jest mama tych dziewczynek, kostiumologiem, fotografem czy projektantką? Cóż dla mnie ta zagadka pozostanie tajemnicą a dla Was być może nie☺.




Zdjęcia pochodzą z bloga, którego bardzo lubię, Petits Bonheurs

czwartek, 21 stycznia 2010

BUJAKI

Wszystkie małe dzieci uwielbiają się bujać a każda mała dziewczynka marzy o bujanym koniku. Ja do dziś mam do nich słabość, być może dlatego, że nigdy nie miałam szczęścia go posiadać☺. Bujaki to coś więcej niż tylko zabawka. Dobrze działają na zmysł równowagi i są dla dzieciaków przyjemnością, ukojeniem, ukołysaniem. Przedstawiam Wam dziś nowoczesne bujaki, które choć niewiele przypominają formą, tradycyjnego konika na biegunach to jednak funkcję spełniają tą samą. Robię to z tym większą przyjemnością, że w moim wyborze polscy projektanci mają mocnych przedstawicieli, tak trzymać!


Trzy pierwsze na górze – Iwona Kosicka, Polska;
chłopiec siedzi na bujaku firmy 10 GRAIN;
trzy bujaki- projekt Martinez Otero;
wiosenne krzesło – Cambium Studio;
bujak słoń - projekt Łukasz Wysoczyński, Polska;
ptak Dodo projekt Oiva Toikka,
ostatni bujak to oczywiście produkt mojej ulubionej firmy Sirch.

wtorek, 19 stycznia 2010

Opowieść


Wprawdzie książeczka nie jest polska,
ale jakie to ma znaczenie kiedy ma tak piękne ilustracje.
Kartki te znalazłam na vintage kid’s books,
do którego odsyłam po znane i nie znane historie z naszego dzieciństwa.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Mini półka na mini skarby

Oj tak, dokładnie tak, niczego nie można wyrzucić, bo wszystko jest bardzo ważne, ba najważniejsze! Pokój moich córek tonie w drobiazgach, które dla mnie nie mają żadnego znaczenia a dla nich to są pierwsze ważne historie☺ Chyba wiecie o czym mówię...:)??
Takie półki są dostępne na wielu portalach aukcyjnych. Zawsze zastanawiałam się do czego mogą służyć, oprócz do kolekcji naparstków naszych babć? Kolekcja resoraków, małe ludziki z jajek niespodzianek, elfy i zasuszone kwiatki mogą znaleźć miejsce, które jest dla nich akuratne a przy tym całkiem fajnie wyglądające.




O półeczkach na kolekcje naszych dzieciaków pisałam również tutaj.
Wszystkie zdjęcia pochodzą z Ohdeedoh.

piątek, 15 stycznia 2010

Spinacze do bielizny

Czemu nie. Wielokrotnie spotkałam się z pomysłem wieszania obrazków czy pocztówek za pomocą tradycyjnych, drewnianych spinaczy do bielizny, i to nie tylko w dziecinnym pokoju ale także mini biurach aktywnych mam. Do tego stopnia ich przeznaczenie uległo zmianie, że najczęściej spotykam je w dziale biurowym, nie tak jak do tej pory w kategorii „gospodarcze”☺. Mnie się w każdym razie bardzo podoba ich zastosowanie. Nie zależnie czy powiesimy zdjęcia swoich dzieciaków, czy ich prace czy pocztówki z samochodzikami, będzie to wyglądać po prostu fajnie.


Zdjęcie z Ohdeedoh


Znalezione na: Geninne’s Art Blog (super rzecz polecam)


Zdjęcie z Ohdeedoh


wtorek, 12 stycznia 2010

Tapety

Tapety PIP STUDIO, już kilkakrotnie gościły na nie tylko dzieciakach i za każdym razem jestem pod wielkim wrażeniem kolorystyki i wzorów, a także tego w jaki sposób zmieniają ściany w dziewczęcych pokojach. Pip Studio to nie tylko tapety, to cała gama wspaniałych „wesołych” produktów począwszy od delikatnej porcelany a na artykułach szkolnych kończąc. Dziś jednak to o tapetach, chciałam słów kilka napisać, (przy okazji otwarcie w sklepie działu z tapetami☺). Brian Yates, wspólnie z Pip Studio zaprojektował serie cudownych tapet o niespotykanej gamie kolorystycznej i przepięknych wzorach. Trochę klasyki ale i egzotycznych barw. Dla zwolenników mocnych, zdecydowanych kolorów wspaniałe czerwienie i żółcie dla małych romantyczek błękity, róże i biele. Zapraszam.





Tapety z kolekcji PIP STUDIO
autorstwa Brian’a Yates’a do kupienia tutaj.

niedziela, 10 stycznia 2010

MAŁY KSIĄŻE

Próbowałam coś napisać, ale wszystko co napisałam wydało mi się takie banalne...Nie potrafię o niej napisać, po prostu nie potrafię a jest to jedna z ważniejszych dla mnie książek...Ale bardzo to bardzo chciałam Wam przypomnieć te obrazki i kilka prawd o przyjaźni, miłości i życiu, macie je jeszcze, pamiętacie o nich...? (łzy mi lecą przeokropnie, ciurkiem).

Wszelkie ciekawostki na temat tej książeczki i jego autora znajdziecie tu.
Antoine de Saint Exupery „Mały Książ
e

wtorek, 5 stycznia 2010

Oh!

Chciałam wszystkim powiedzieć, cześć i przywitać nowych czytelników, nie uczyniłam tego bo ciągle gonię z czasem a uwielbiam tu pisać i sama zaglądać, może nieskromnie to brzmi ale robię to z pasji a nie przymusu:) A jeszcze te Wasze słodkie komentarze a ja lubię słodkości więc generalnie gdy jestem tu i pisze na nie tylko dzieciakach to jestem w siódmym niebie:). No i jeszcze są czytelnicy i podglądacze anglojęzyczni a ja już nie dam rady tłumaczyć tego wszystkiego więc przepraszam, przepraszam.... A tak zupełnie na koniec to wpadajcie i pokiwajcie mi czasem chociaż jednym palcem i bądźcie wyrozumiali dla moich rzadszych odwiedzin na Waszych blogach a i na rzadszych wpisach tutaj, wszystko to dla tego, bo jestem w trakcie przygotowań drugiego numeru Magazynu nie tylko dzieciaki i no wiecie co.....: serdeczności a skoro o słodkościach była tu mowa to słodkie i PIĘKNE zdjęcie na cały dzień. UWIELBIAM.

Oh!
I just wanted to say hello everyone and to welcome new readers, I didn’t do this as I am still chasing the time here but I love to write and look in here, perhaps this sounds immodest but I do it with passion not compulsion :). And yet these yours sweet comments and I like sweets so generally when I'm here and write on nie tylko dzieciaki I am in seventh heaven :). And of course English-speaking readers I just can’t manage to translate all of it so sorry, sorry .... And last but not least please visit me and wave your hand sometimes even with one finger and be sympathetic :) with my less frequent visits to your blog entries a and the rarer here, all for this, because I am now preparing a second issue of the magazine nie tylko dzieciaki (not only kids) and you know what .....: warmth and since the sweets been discussed here is sweet and beautiful photo of the day. I LOVE IT!

Maria Antonina, czyż to nie wspaniały pomysł na karnawał?
Marie Antoinette, is it not a great idea for the carnival?
Picture:(?)

poniedziałek, 4 stycznia 2010

O samochodach i ich właścicielach

Patrząc na te „wypasione” samochodziki myślę sobie ze trudno w późniejszym wieku odpuścić fascynacje samochodami jeżeli w okresie dziecięcym miało się dostęp do takich klasyków.
W końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia:)

Zdjęcie z magazynu Bo bedre

Zdjęcie Cookie Magazyn

Zdjęcie Lena Granefelt

Zdjęcie Tiffany Mumford

piątek, 1 stycznia 2010

Powracający temat

Zarówno na maila jak i na komentarze dostaje pytania dotyczące farby tablicowej a przede wszystkim gdzie można ją kupić? Muszę powiedzieć, ze osobiście jej nie kupowałam ale w pokoju BiP była użyta farba firmy Flugger . Nie dawno jednak byłam w domu pewnej malej dziewczynki, której rodzice również stworzyli miejsce do malowania na ścianie. Z tego co mi mówili, im się udało kupić farbę tablicową w Leroy Merlin . Wyglądała według mnie, chyba lepiej niż ta nasza - a może to złudzenie optyczne wynikające z długości i intensywności użytkowania ;). W każdym razie ja bym jeszcze zajrzała do Castoramy i do tych wszystkich budowlano remontowych marketów. A na koniec jeszcze moja uwaga i rada. Farba tablicowa ma bardzo intensywny zapach i dość długo utrzymujący się w pomieszczeniu. Należy więc mocno wietrzyć , jeżeli ktoś sobie na to nie może pozwolić, to lepiej poczekać do wiosny i ciepłych dni. Więcej zdjęć i pomysłów związanych z farbą tablicową znajdziecie tu i tu.


Dla „małej fanatyczki różu”,inna niż wszystkie,
różowa tablica na ścianie. Zdjęcie z Hus&Hem.


Świetny jest ten pokój, wygląda naprawdę na taki,
w którym można opanować bałagan i wszystko jest ‘przejrzyste”.
Plus mała dziecięca galeria na ścianie a wszystko jest bardzo proste,
do zrobienia i skompletowania. Zdjęcie pochodzi z
bloga Nina Ribena Makesi jest pomieszczeniem należącym zarówno
do autorki bloga jak i jej dzieci. To tłumaczyłoby perfekcyjne
przygotowanie do przechowywania całego „bałaganu”.


Alternatywa dla farby o tyle jest fajniejsza, że można dostać
już różne formy takich naklejek np. W postaci kalendarza tygodniowego,
planu lekcji, pojedynczej planszy nie ograniczającej się tylko
do zielonego czy czarnego koloru. Do kupienia np. na Amazon.